Herbata - napój bogów

Początki

Chińczycy przez setki lat posiadali sekret uprawy herbaty. Udawało im się go strzec przez bardzo długi okres czasu. W Europie na masową skalę napój ten pojawił się dopiero w XVII wieku. Pewnemu angielskiemu botanikowi o imieniu Robert Fortune, wysłanemu przez Angielski Komitet Herbaty, by zdobyć ów sekret, udało się go „przywieźć”. Od tego czasu rozpoczęła się era profesjonalnych producentów herbaty, wśród których warto wymienić dwa nazwiska Twining i Lipton. Ameryka Północna zasmakowała herbaty sto lat po Europie, czyli w wieku XVIII, gdy to Holendrzy wprowadzili ją na rynek amerykański. Amerykanie bardzo polubili ten napój. Jednak gdy król Anglii, Jerzy II, nałożył na herbatę wysokie cło, rozpoczęły się liczne protesty. Najsłynniejszym rokiem „herbacianych protestów” był rok 1773, gdy wybuchła znana afera - „Boston tea party”. W jej trakcie, na zacumowane w porcie statki angielskie, wdarło się 50 Amerykanów przebranych za Indian. Wysypali oni zawartość 343 skrzyń do tamtejszego morza. Rząd Angielski ukarał miasto Boston i od tej pory żadne statki nie miały prawa zawijać do tego portu. Zakaz trwał do chwili, gdy Boston zapłacił za utracony ładunek herbaty.

Firma Thomasa Twininga powstała w XVIII wieku. W 1930 roku wprowadziła na rynek paczkowaną herbatę. Cały interes postawiony był na sprzedaży herbaty według indywidualnych zamówień klientów.

Drugim, chyba o wiele bardziej znanym pionierem w handlu herbatą był słynny Thomas Lipton. Stał się nadwornym dostawcą herbaty ówczesnej brytyjskiej królowej – Wiktorii. Zdecydował się na kupno starej plantacji kawy na Cejlonie, by zmienić ją na swoją plantację herbaty i obniżyć tym samym koszty produkcji swojej uprawy. Udało mu się tego dokonać, gdyż zakładając swoją plantację wyeliminował w ten sposób szczebel pośrednika. Użył sloganu reklamowego, który właśnie do tego się odnosił. Brzmiał on w następujący sposób: „Herbata z plantacji, bez pośrednika, prosto na Wasz stół”.

REKALMY